Naczelny ma głos


Narastanie agresji

W ostatnim numerze pisma "Tygodnik Wileńszczyzny" ukazał się przedruk anonimowego autora z tegoż samego pisma, kiedy to ono nosiło jeszcze nazwę "Draugyste - Przyjażń", opatrzony również bezimiennym komentarzem, w jedną beczkę wrzucając niżej podpisanego, Sienkiewicza, Czobota, Landsbergisa, Popławskiego, KGB i wiele innych rzeczy.

Jednym słowem - "bred siedoj kabyły", rozliczony na krótką ludzką pamięć i naszą słabość wynikającą z braku środków na prowadzenie procesów sądowych przeciwko masowym pomówieniom głoszonych przez awepelowskich urzędników.

Tym niemniej uważna analiza publikacji i jej komentarza oraz czasu, kiedy to się ukazuje jednoznacznie świadczy, że Akcja wyczuła, że ludzie Ziemi Wileńskiej zaczynają rozumieć cały fałsz i zakłamanie poczynań Tomaszewskiego z Janušauskienë oraz ich otoczenia i że nie zechcą bez końca tolerować zastraszania, poniżania ich godności, demoralizacji i trzymania w biedzie, pozwalając sobie na rozdawanie naszej ojcowizny, na osobiste zbytki i nadużycia. Jak można odczytać między wierszami, akcjonariusze zrozumieli nareszcie, że będą musieli ponieść odpowiedzialność przed społeczeństwem i wobec historii za rozbicie środowiska. Chociażby z tego powodu, że coraz więcej ludzi rozumie, iż nie działacze Związku i niżej podpisany przyszli przed trzema laty, aby cokolwiek zabrać u Akcji czy samorządów, a akurat na odwrót - działacze i urzędnicy Akcji próbowali siłą, wbrew prawu przejąć Związek Polaków na Litwie z jego prawem na samodzielność, z dorobkiem i mieniem, dokonując podziałów. Czas, na szczęście, wszystko stawia jednak na swoje miejsce.

Nie budzi też wątpliwości, że przez publikację próbuje się wybielić Brodawskiego, który ponownie nabiera wpływów w rejonie wileńskim, a który dotychczas nie został rozliczony z prowokacyjnych działań, w tym za organizację w roku 1991 prosowieckiego referendum, w wyniku czego zostało wprowadzone administracyjne zarządzanie ze wszystkimi stąd wynikającymi negatywnymi zjawiskami i nadużyciami, z parcelacją podwileńskiej ziemi włącznie.

W każdym bądź razie narastanie agresji ze strony akcjonariuszy jest jednoznacznie oczywiste. Czy jest to związane tylko z kryzysem tej organizacji i miotaniem się z prawa na lewo (na przykładzie Wilna), czy też z przygotowaniem się do kolejnych wyborów sejmowych, czy również z innych przyczyn - pokaże najbliższa przyszłość.

Jedno jest pewne, że procesy demokratyzacji i obywatelskiego dojrzewania będą nawet w naszych warunkach nabierały tempa. O tym zresztą świadczą i protesty rolników, którzy jednak odważyli się zaprotestować wobec nieliczenia się z ich obywatelskimi potrzebami, z ich godnością i pracą.

A rządzący jak to rządzący publicznie zapytują: u kogo - nauczycieli czy lekarzy, też nisko opłacanych, mają zabrać, aby dołożyć rolnikom, próbując po raz kolejny skłócać społeczeństwo.

Proponujemy: panowie urzędnicy, sobie skróćcie niewspółmierne do wysiłku wynagrodzenia i dodatki, aby być bliżej narodu, którym rządzicie, a zamiast agresywnego nastawienia wobec każdego i wszystkich - trochę więcej pokory wobec tych, którzy was żywią i bronią.

Ryszard Maciejkianiec

Nasz Czas 19/2003 (608)